Wakacje w PRL-u to nie były all-inclusive na Rodos. Ale… wcale nie znaczy, że było nudno.
Choć budżet bywał ograniczony, a sprzęt turystyczny toporny – Polacy potrafili wypoczywać, kombinować i dobrze się bawić.
W tym odcinku dowiecie się:
- czym był „kocher” i jak wyglądało gotowanie w namiocie,
- co robił „kaowiec” na wczasach i dlaczego miał opinię człowieka od tańców i dowcipów,
- czy autostop był legalny, i jak wyglądało zbieranie pieczątek za przejazdy,
- jak na urlopie… dorabiało się dewizy, przywożąc zagraniczne towary do Polski.
To opowieść o wakacjach w stylu PRL – pełnych uroku, absurdów i pomysłowości, a także o tym, jak nawet w systemie niedoboru ludzie potrafili stworzyć własne rytuały wolności i radości.
Bo choć dziś mamy tanie linie lotnicze i aplikacje do rezerwacji hoteli – czasem warto wrócić myślami do wakacji, gdzie wystarczył namiot, kocher i trochę odwagi.